 |
Data utworzenia: 2010-07-06 Data modyfikacji: 2010-07-27 Polska na folkowo, czyli spotkania z kulturą ludową cz.2 Autor: Malwina Flaczyńska
Zdjęcia: Malwina i Artur Flaczyńscy SPOTKANIE ŁOWICKIE Łowicz – niewielkie, urocze i pełne zabytków miasto powiatowe – kojarzy się powszechnie z łowickimi paskami i uroczystą procesją w dniu Bożego Ciała. Jednak i w inne dni roku warto tu przyjechać i zapoznać się z wyjątkowym łowickim folklorem.  Ratusz w Łowiczu.
Ziemia Łowicka od XII w. należała do arcybiskupów gnieźnieńskich, a w XV w. została wyłączona spod władzy królewskiej i nazwana Księstwem Łowickim (Ducatus Lovicensis). Obywatele księstwa nazywali się Księżakami. W czasie rozbiorów początkowo przynależało ono do Prus, a następnie do Rosji. Księstwo łowickie objął wtedy namiestnik carski – Wielki Książę Konstanty, który zapisał się w historii regionu całkiem pozytywnie. Jego zasługą było m.in. zniesienie pańszczyzny i zastąpienie jej czynszem, co znacząco poprawiło los chłopów. Wzrost zamożności mieszkańców wsi oraz wyraźne poczucie odrębności od sąsiadów spoza księstwa ukształtowały folklor łowicki - jeden z najbarwniejszych w Polsce. Pierwszym krokiem do poznania łowickiej kultury ludowej jest wizyta w łowickim muzeum, mieszczącym się przy Starym Rynku, w gmachu dawnego seminarium duchownego. Można tu obejrzeć liczne eksponaty związane z historią regionu, a także zabytkowe przedmioty codziennego użytku, barwne stroje na każdą okazję, porę roku i pogodę oraz sztukę ludową: rzeźby, wycinanki, słomkowo-bibułkowe pająki. Przy muzeum znajduje się miniskansen, gdzie można zajrzeć do kolorowego, udekorowanego wycinankami wnętrza chałupy. W letnie weekendy na podwórku za jedną z chat organizowane są warsztaty rękodzieła. Pod kierunkiem twórców ludowych można wykonać własnoręcznie kolorową wycinankę, rzeźbę z drewna albo gliniane naczynie. Podobne warsztaty organizuje też oddział muzeum – Skansen Wsi Łowickiej w Maurzycach. Można w nim zwiedzić kilkanaście zabytkowych chałup, ustawionych tak, aby utworzyły dwa rozpowszechnione na ziemi łowickiej typy wsi: owalnicę i ulicówkę. Jest też remiza strażacka, wiejska szkoła z mieszkaniem nauczyciela, a także uroczy kościółek. Rzuca się w oczy charakterystyczny, intensywnie błękitny kolor ścian chat, niespotykany w innych regionach Polski.  Chata w skansenie w Maurzycach.
- W Łowiczu i skansenie w Maurzycach odbywają się liczne imprezy o charakterze folklorystycznym, a także jarmarki regionalne. Warto zajrzeć do Łowicza na przykład w sierpniu, na Festiwal Dobrej Żywności „Księżackie Jadło” i Biesiadę Łowicką. Odbywają się wtedy koncerty zespołów regionalnych (nie tylko z Łowicza, lecz także z zaprzyjaźnionych powiatów: kartuskiego, świdnickiego i tatrzańskiego), jarmark sztuki ludowej, a nawet... wyścigi listonoszy. Ale jak sama nazwa wskazuje, Biesiada to nie tylko coś dla ducha, ale i dla ciała – możliwość skosztowania miejscowych potraw (takich jak zapiekanka ziemniaczana z kaszą krakowską i twarogiem, pieczeń wołowa, piernik z marchwi czy tort z wiórkami kokosowymi) to pokusa nie do odparcia.
- Grupy zorganizowane po wcześniejszym ustaleniu mogą także wziąć udział w widowisku obrzędowym „Wesele Łowickie” Stowarzyszenia Regionalnego Wsi Urzecze „Łowiczanie”, które organizowane jest w skansenie w Maurzycach lub w Ośrodku Dydaktyczno-Muzealnym Kampinoskiego Parku Narodowego w Granicy.
W okolicy warto zobaczyć: SPOTKANIE WIELKOPOLSKIE Muzeum Narodowe Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie to jedna z największych nie tylko w Polsce, lecz w całej Europie placówek, poświęconych historii i etnografii wsi. Główna siedziba muzeum mieści się w Szreniawie, lecz warto odwiedzić także pięć oddziałów: Muzeum Młynarstwa i Wodnych Urządzeń Przemysłu Wiejskiego w Jaraczu, Muzeum Przyrodniczo-Łowieckie w Uzarzewie, Skansen i Muzeum Pszczelarstwa w Swarzędzu, Muzeum Wikliniarstwa i Chmielarstwa w Nowym Tomyślu i Muzeum Gospodarki Mięsnej w Sielinku (to ostatnie to jedno z trzech w Europie muzeów poświęconych rzeźnictwu). Szreniawskie Muzeum zajmuje obszar dawnego majątku rodziny Bierbaumów. Jest tu eklektyczny pałacyk z 1853 r., w którym prezentowana jest wystawa stała „Historia społeczna wsi”, a także rządcówka, czyli dom zarządcy folwarku i 10-hektarowy park, gdzie stoi kilkanaście pawilonów muzealnych, w których wyeksponowane są tysiące obiektów, obrazujących życie na wsi. W ogrodzie ziołowym można zobaczyć miętę, melisą i tymianek, a także lubczyk, uważany za środek zapewniający uczucie wybranka, ruta, z której pleciono wianki dla panien młodych, dziurawiec czy mydlnica. Wśród najmłodszych zwiedzających największym powodzeniem cieszą się hodowane w muzealnych zagrodach dawne gatunki zwierząt hodowlanych, takie jak: owce wrzosówki, kozy alpejskie, koniki polskie, kury czubatki polskie, króliki, woły rasy simentalskiej. Miłośnicy techniki zobaczą tu zbiór starych lokomobil i ciągników rolniczych oraz pierwszy polski kombajn, a wielbiciele sztuki ludowej – kolekcję rzeźby i ceramiki ludowej z całej Polski. Jest też skansen pszczelarski, kolekcja środków lokomocji – furmanek, bryczek, wozów, sań, a nawet rowerów (najstarszy bicykl pochodzi z 1890 r. i został wykonany przez wiejskiego rzemieślnika), zbiór insygniów władzy wójtów i sołtysów (sztandary, pieczęcie, medale), kolekcja malarstwa z pracami m.in. Z. Stryjeńskiej, W. Gersona, J. Chełmońskiego, słowem – wszystko o polskiej wsi. Przez cały rok w Szreniawie odbywają się ciekawe imprezy, przybliżające uczestnikom życie dawnej wsi, zajęcia gospodarskie, tradycje i obrzędy ludowe. Mają one miejsce przeważnie w okolicach większych świąt kościelnych (Wielkanoc, Zielone Świątki, Boże Narodzenie), a także w letnie weekendy. 25 lipca odbędzie się Niedziela w Muzeum, festyn, podczas którego będzie można zobaczyć wiele muzealnych eksponatów (a mianowicie zabytkowych ciągników rolniczych zarówno ze zbiorów muzeum, jak i z kolekcji prywatnych) w akcji i odszukać drogę w labiryncie kukurydzianym. Odbędą się także pokazy dawnych rzemiosł oraz tresury psów policyjnych i występy artystyczne. Coroczną tradycją szreniawskiego muzeum jest organizacja festiwalu sztuki ludowej i „Wesela wiejskiego” - widowiska obrzędowego związanego z obyczajami weselnymi poszczególnych regionów Polski. W tym roku impreza odbędzie się 22 sierpnia, a tematem przewodnim będzie wesele kurpiowskie. Odbędzie się prawdziwy ślub w stylu kurpiowskim, a uczestnicy imprezy staną się gośćmi weselnymi. Impreza rozpocznie się tradycyjnym błogosławieństwem rodziców, w pobliskim kościele odbędą się zaślubiny, a po powrocie pary młodej do muzeum rozpocznie się uczta weselna wraz z obrzędem oczepin i tańcami. Będzie też można obejrzeć występy zespołów pieśni i tańca z całej Europy w ramach IV Europejskiego Festiwalu Sztuki Ludowej. W okolicy warto zobaczyć: SPOTKANIE KWIECISTE Nadwiślańskie Zalipie w powiecie Dąbróweckim nazywane jest „Malowaną Wsią”. Żyje tu – i nomen omen kwitnie – zwyczaj ozdabiania domów kolorowymi motywami kwiatowymi. Zaczęło się od tzw. pacek – okrągłych placków wykonywanych wapnem lub gliną, zmieszaną z popiołem drzewnym. Z czasem zalipiańskie gospodynie (bo malowaniem zajmowały się tu głównie kobiety) zaczęły rozbudowywać swoje malunki, tworząc skomplikowane, abstrakcyjne wzory, a następnie – barwne kwiaty. Początkowo malowano, używając barwników naturalnych, dzisiejsze malarki korzystają raczej ze zwykłych farb, jednak sam zwyczaj malowania ma się dobrze i ściąga do niewielkiej wsi coraz liczniejszych turystów. Malowane są stare, drewniane chaty i nowe, murowane domy, remiza strażacka, kościół, kapliczki przydrożne, piece, studnie, płoty, pnie drzew w sadzie, słowem – wszystko, co tylko pomalować można. Ponieważ malunki wykonane są na zewnętrznych ścianach i narażone na niekorzystne działanie deszczu, corocznie trzeba je odnawiać. Tradycyjnym dniem ozdabiania domów jest niedziela po Bożym Ciele – odbywa się wówczas konkurs „Malowana Chata” na najpiękniej pomalowany budynek. W malowaniu biorą udział zarówno seniorki, jak i młode dziewczęta. Młodsze malarki ozdabiają też domy najstarszych, którym wiek i stan zdrowia uniemożliwia samodzielną twórczość. Malowane domostwa podziwiać można zresztą nie tylko w samym Zalipiu, lecz także w sąsiednich wsiach (np. w Niwkach i Świebodzinie), dokąd przeprowadzały się przywiązane do tradycji malarki.  Zalipie - malowana w kwiaty chałupa.
Jedną z najwybitniejszych zalipiańskich malarek i popularyzatorką sztuki regionu była Felicja Curyłowa. Jej gospodarstwo, składające się z drewnianej chałupy mieszkalnej, stodoły, obory i brogu na siano, po śmierci artystki zostało przekształcone w muzeum (Zagroda Felicji Curyłowej, oddział Muzeum Okręgowego w Tarnowie, obecnie jest jednym z obiektów Małopolskiego Szlaku Architektury Drewnianej). We wnętrzu domu mieszczą się cztery pomieszczenia: sień, z której wchodzi się na prawo do izby białej, reprezentacyjnej części domostwa, a na lewo – do izby czarnej, czyli kuchni wraz z komorą. Sufit sieni, w kolorze czarnym, zdobiony jest białymi wzorami, reprezentującymi wczesne motywy zalipiańskiej sztuki. Ściany izby białej i czarnej pokryte są kolorowymi motywami kwiatowymi. Można tu również podziwiać oryginalne umeblowanie, strój regionalny artystki, a także inne ozdoby, charakterystyczne dla Powiśla Dąbrowskiego – wycinanki, bukiety bibułkowych kwiatów, papierowe „makatki”. Drugim ośrodkiem zalipiańskiego malarstwa jest Dom Malarek im. F. Curyłowej, w którym można podziwiać dzieła różnych malarek, a także zakupić malowane pamiątki – ceramikę, wycinanki, pisanki, palmy wielkanocne. W okolicy warto zobaczyć: SPOTKANIE KOWALSKIE Jednym z najbardziej poważanych i najzamożniejszych mieszkańców polskiej wsi był na ogół kowal. To on dokonywał napraw sprzętu rolniczego, podkuwał konie, produkował broń. Wielu z przedstawicieli tego zawodu przypisywano nawet nadprzyrodzone zdolności. Tradycje kowalstwa podtrzymuje Muzeum Kowalstwa w Wojciechowie, mieszczące się w zabytkowej, XVI-wiecznej Wieży Ariańskiej. W muzeum dowiemy się, dlaczego podkowa przynosi szczęście i jak wyglądała codzienna praca kowala. Zgromadzono tu ponad tysiąc eksponatów, związanych z historią i sztuką kowalską. W sali na najwyższej kondygnacji wieży zrekonstruowano dawną kuźnię z paleniskiem, ręcznym miechem, kowadłem i młotami. Znajdują się tu również przedmioty codziennego użytku, będące wyrobami wiejskich kowali: kosy i sierpy, motyki, grabie, topory ciesielskie... Wiele z tych przedmiotów nosi indywidualny znak kowala, który je wykonał. Znajdziemy tu również osobliwości, takie jak żelazny pas cnoty, repliki broni i zegar słoneczny. Odrębną część kolekcji stanowią współczesne wyroby kowalstwa artystycznego: ozdobne kraty, świeczniki, lampy, szyldy itp. Są to prace konkursowe odbywających się tu warsztatów rzemiosła kowalskiego. Ogólnopolskie Warsztaty Kowalskie oraz towarzyszące im Spotkania Kowali i Targi Sztuki Kowalskiej odbywają się co roku w lipcu. Organizowane są przez Stowarzyszenie Kowali Polskich oraz Gminny Ośrodek Kultury w Wojciechowie. W tym roku warsztaty będą miały miejsce w dniach 29 czerwca -11 lipca, a Spotkania Kowali – 9-11 lipca. Warsztaty to jedyna tego rodzaju praktyczna szkoła kowalstwa w Polsce. Młodzi adepci kowalstwa poznają tu tajniki zawodu i wykuwają własne dzieła. Pod okiem mistrzów z Polski i zza granicy zapoznają się oni z takimi technikami, jak: zginanie, wydłużanie, hartowanie metali, przebijanie i oksydowanie, a także zdobienie i wykonywanie narzędzi kowalskich. Odbywają się też wykłady teoretyczne z zakresu BHP, historii kowalstwa i właściwości metali. Warsztaty kończy egzamin czeladniczy. Dla zainteresowanych raczej oglądaniem i kupowaniem wyrobów przeznaczone są Targi Sztuki Kowalskiej. W ich ramach odbywają się pokazy kucia, podczas których mistrzowie prezentują techniki tradycyjnego kowalstwa, pokazy podkuwania koni, prezentacje wyrobów, jarmark oraz koncerty muzyki dawnej i folkowej. W okolicy warto zobaczyć: SPOTKANIE ŁEMKOWSKIE Zdynia to niewielka wieś w powiecie gorlickim, w Beskidzie Niskim. Około 200 mieszkańców, przeważnie murowane domy, drewniana cerkiew. Świątynia pod wezwaniem Opieki Matki Boskiej jest jedną z najstarszych budowli sakralnych w regionie, pochodzi z 1795 r. Ma charakterystyczny dla beskidzkich cerkwi kształt –jest to jednonawowa, trójdzielna budowla o trzech hełmach zwieńczonych wieżyczkami. Zwiedzających zachwyca zwłaszcza wnętrze z barokowym ikonostasem i barwnymi polichromiami. Do 1947 r. była to cerkiew greckokatolicka, a obecnie użytkowana jest wspólnie przez parafię rzymskokatolicką i prawosławną. Świątynia – podobnie jak wiele innych cerkwi w regionie - jest świetną ilustracją dziejów Beskidu Niskiego.  Beskid Niski.
Ziemie te przed do 1946 r. były zamieszkane przez Łemków – ludność pogranicza, o korzeniach wołosko-ukraińskich, a być może i białochorwackich. Sami przedstawiciele tej grupy określali się raczej mianem Rusnaków. Nazwa „Łemkowie” pochodzi od charakterystycznego dla ich języka słowa łem – tylko i została nadana przez sąsiednią grupę etniczną – Bojków. Innym historycznym określeniem tej mniejszości etnicznej są Czuchońcy (nazwa używana w XIX w.) Łemkowie byli przeważnie grekokatolikami, pielęgnowali swoją tradycję i odrębność kulturową, a także własny język, mieszkali w niezamożnych wsiach w beskidzkich dolinach, nad potokami, przeważnie w zgodzie z sąsiadami – Bojkami i Pogórzanami. W 1946 r. zostali oskarżeni o sprzyjanie bandom UPA i w ramach kacji „Wisła” wysiedleni ze swojej małej ojczyzny na Ziemie Odzyskane (Dolny Śląsk i Pomorze Zachodnie). W ten sposób z mapy Polski znikły całe wsie, takie jak Biała Woda w Pieninach, a w Beskidzie - Regietów Wyżny, Bieliczna i Świerzowa Ruska. Zniknąć też miała kultura łemkowska – przesiedleń dokonywano tak, aby zbyt wielu dawnych sąsiadów nie mieszkało w jednym miejscu, aby Łemkowie musieli żyć otoczeni przez etniczny konglomerat nowych mieszkańców Ziem Odzyskanych – przesiedleńców z różnych regionów Polski i dawnych Kresów. Wracać w rodzinne strony zabroniono – władze szczegółowo dociekały, czy aby kandydat na nowego mieszkańca opustoszałej Łemkowszczyzny nie jest Łemkiem.  Muzeum Łemkowskie w Zyndranowej.
Akcja Wisła przeszła dziś do historii, a Łemkowie pozostali sobą. Wielu wróciło w rodzinne strony, inni znaleźli nowe domy w innych regionach Polski i na całym świecie. Ich tożsamość ma się świetnie – prężnie działają łemkowskie organizacje pozarządowe i instytucje kulturalne, a od 2008 r. we wsiach, zamieszkanych przez społeczność łemkowską, pojawiają się dwujęzyczne tablice informacyjne z nazwami miejscowości. Zdynia jest jedną z miejscowości, w których znaczący procent mieszkańców uważa się za Łemków. l Co roku w sierpniu w Zdyni odbywa się trzydniowa impreza kulturalna – Łemkowska Watra (słowo watra oznacza ognisko). Spotykają się tu dzisiejsi i dawni mieszkańcy Łemkowszczyzny, a także miłośnicy folkloru. W tym roku, w dniach 23-25 lipca, odbędzie się XXVIII edycja imprezy. Zagrają i zatańczą łemkowskie zespoły ludowe oraz folkowe. Wśród występujących dotychczas wykonawców można wymienić Czeremszynę, Kapelę Drewutnia, Julię Dosznę, Jaworynę, Łemkowynę, a także licznych artystów z Ukrainy i Słowacji. Towarzyszą im rozmaite konkursy, pokazy dawnych rzemiosł (np. kamieniarstwa, dziegciarstwa, drutowania garnków), degustacje kuchni regionalnej oraz zawody sportowe. A wieczorami płoną ogniska, przy których posłuchać można opowieści o trudnych i ciekawych losach Łemków. Imprezie towarzyszą też nabożeństwa w zdyńskiej cerkwi, celebrowane przez wysokiej rangi duchownych prawosławnych. Każdy uczestnik Łemkowskiej Watry powinien spodziewać się przynajmniej jednego dnia deszczowego, jednak gromadzącej się co roku wiernej publiczności pogoda nie odstrasza. Program tegorocznej imprezy nie jest jeszcze ustalony; zainteresowani mogą szukać bliższych informacji na stronie internetowej organizatorów - Zjednoczenia Łemków. W okolicy warto zobaczyć: ***
wersja do druku
|
 |